[RECENZJA] Przedwiośnie Żywych trupów

Nie powiem, żebym był szczególnie pozytywnie nastawiony do idei literackiego mash-up. Kiedy dotarła do mnie wieść o przedsięwzięciu zatytułowanym Duma i uprzedzenie i zombie zareagowałem na fakt ten śmiechem. Bo jakże inaczej skwitować pomysł, aby do cudzej powieści wrzucić zastępy żywych trupów? Żart, fraszka, fanaberia w najlepszym razie. Z drugiej strony, jakaż to pokusa, aby zagrać sławnemu autorowi nieco na nosie, zabawić się z czytelnikami, nieco poeksperymentować na tworzywie literackim. Zwłaszcza, gdy ma się do czynienia z tak soczystym trupem jak Przedwiośnie Żeromskiego…

Poczynania Śmiałkowskiego postrzegam właśnie jako swego rodzaju eksperyment, próbę „uczłowieczenia” kobyły, która stawała ością w gardle licznym pokoleniom uczniów. Co zabawniejsze, owo uczłowieczanie przebiega droga dość paradoksalną, bo zakłada zmianę głównego bohatera w żywego trupa, wyżerającego mózgi tak obcym, jak i swoim bliskim. Dzięki temu choć odrobinę mniej kłuje w oczy zatrważająca bezmyślność Baryki (bo i kto od zombie oczekuje trzeźwego myślenia) i wprowadza nowy kontekst do opowieści. Tutaj tez objawia się moim zdaniem największa wada Przedwiośnia żywych trupów: niewykorzystany potencjał pomysłu. Zmiana bolszewików na zombie, pożywiające się mózgami zwykłych ludzi – ilez ciekawych kontekstów można było na tym oprzeć! Aktualnych obserwacji, rozważań i analiz, choćby pobieżnych, wynikających z dzisiejszej wiedzy! Tymczasem nic z tego: poza kilkoma wzmiankami o kulinarnych zwyczajach czerwonoarmistów i perypetiami Baryki zmiana nie wpływa zbytnio na akcje i poczynania bohaterów. Nie wiem, co powstrzymywało Śmiałkowskiego przed wieksza ingerencją w tekst: brak czasu, chęci, pomysłu, strach przed zawziętymi obrońcami pisarskich nekropolii? Sadzę, że gdyby w powieści pojawiły się nieco bardziej rozbudowane opisy wyczynów bolszewików, choćby w czasie wojny, znacznie podniosłoby to wartośc Przedwiośnia żywych trupów. Kawaleria z szablami w dłoniach nacierająca na pochód wygłodniałych zombie jak z filmu Romero – to mógłby być ciekawy widok.

Tym bardziej, że autorowi udało się zachować spójność stylistyczną z literą pierwotnego tekstu. Pomijając rzecz jasna miejsca, gdzie ingerencja Śmiałkowskiego jest oczywista i sama się narzuca (choćby niezrozumiałe kwestie Baryki w Baku lub jego późniejsze jąkanie się) całość jest zaskakująco sprawnie skomponowana. Ba! Jeśli ktoś Przedwiośnia Żeromskiego nie czytał, bądź też czytał dawno temu, może mieć ogromne problemy z orzeknięciem, czy dany fragment jest oryginalna, czy też dopisana na potrzeby mash-up’a, zwłaszcza na początku, gdzie ingerencja Śmiałkowskiego jest najwieksza (niestety, im dalej w las tym zmiany są mniejsze, a szkoda). Niewątpliwie jest to duża zaleta ksiązki. Cieszy to tym bardziej, że powieść Żeromskiego kusi wręcz możliwością całkowitego wysmiania i parodii, poprzez upchnięcie elementów zupełnie oderwanych od rzeczywistości fabularnej. Tymczasem współautor zachowuje (w miarę) powagę i stara się, by książka – lekko zmieniona i pokazana w krzywym zwierciadle – nadal pozostała Przedwiośniem. I przy okazji wystawia się mężnie na krytykę, iż dopisał dziesięć zdań i opycha całośc jako pełnoprawny produkt…

Produkt – dodac trzeba – całkiem ładny. Pod względem edycji nie można ksiązce nic zarzucić: odpowiednia wielkość czcionki, poręczna wielkość i bardzo ciekawa grafika autorstwa… To naprawde może się podobać. I zachęcać zakupoholików do porwania w dłoń i wrzuceniu do koszyka.

Jakie jest w końcu to Przedwiośnie żywych trupów? Czy to po prostu zabawa znudzonego wesołka? Może akt nekrofilii na tkance wspaniałej, polskiej literatury? Lub zupełna bzdura, nad którą nie warto się dłużej rozwodzić? Szczerze mówiąc: nie mam zielonego pojęcia. Jak już wspominałem – traktuję książkę spółki Żeromski i Śmiałkowski jako eksperyment przeprowadzony na mózgach czytelników. A ten ma do siebie, że może przynieść odmienne wyniki w zależności od obiektu, na którym powieść się wypróbowuje. Jaka wiec była dla mnie? Nieco inna od oczekiwanej. Nieco poważniejsza. Z troche uładzonymi zombiakami. I całkiem niezła.

Tytuł: Przedwiośnie Żywych Trupów
Autor: S. Żeromski i K. Śmiałkowski
Wydawnictwo: Runa
Data wydania: Październik 2010
Liczba stron: 400
Cena: 29,90

Marcin

Niech dzik będzie z wami ;)